Ciało pedagogiczne

Witam we wrześniu!

„Lepiej późno, niż wcale, choć lepiej, żeby było wcześniej”

No właśnie tak. Zacznę złotą myślą z powyższego tytułu filmu :)

Z okazji września, rozpoczęcia szkoły (wybuchy radości za 3…2…1…) dzisiaj o filmie adekwatnym do tematyki wrześniowej, czyli CIAŁO PEDAGOGICZNE.

Film opowiada o bandzie nauczycieli (tak, dobrze widzicie, bandzie), którzy rozpoczynają pracę w najgorszym, a zarazem jedynym liceum w mieście. Szkoła ta ma tak małą zdawalność matur, że sobie tego nawet nie jesteście w stanie wyobrazić. Dyrektor wpada na „szalony i absolutnie genialny” pomysł, by do totalnie dennej młodzieży dołożyć totalnie dennych nauczycieli i wtedy wszystko będzie fajnie. Otóż nie będzie :) A przynajmniej nie dla dyrektora. Nauczyciele ci mają tak wysublimowane metody „nauczania”, że się nawet fizjologom nie śniło. A nie ma chyba nic gorszego dla programu nauczania, niż uczniowie zaprzyjaźnieni z nauczycielami (wiem po swojej szkole XD).

Dlaczego film jest zajebisty?

Po pierwsze, i najważniejsze: dawno tak się nie uśmiałam na żadnej komedii, a obejrzałam ich dość sporo.
Po drugie: ostatnio lubię takie prześmiewcze filmy o szkole, ażeby umilić sobie czas w liceum :)
Po trzecie: kocham francuski humor. Francuskie komedie (nie romantyczne!) są zajebiste. Kocham komizm sytuacyjny, ogólnie dużo wypadków, po których ci skubani pancerni Francuzi wychodzą cało.

Iiiiiiiiiiiiiiiii! Jest puenta, ważna!!! Kto ma podobnie w LO, ten zrozumie.

I to tyle ;) Wcale nie mówię, że nasi nauczyciele są równie zajebiści, jak tamci z filmu. Wcale…:)

4 Komentarze

    • Jak sobie gdzieś tam dalej poszperasz, to z tego co pamiętam były jeszcze „Sekretne życie nauczycieli” i „Amerykańska dziewczyna”. Z takich poza blogiem to oglądałam kiedyś dawno „Wolność słowa”, bardzo dobry film ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.