Obecność 2

Witam w czerwcu!

Nie lubię horrorów. To tak na wstępie :P

„Obecność 2″ obejrzałam wczoraj na maratonie i…jestem mega zadowolona.
Naprawdę nie lubię horrorów, nudzą mnie swoją przewidywalnością i brakiem jakiegokolwiek przekazu. Tak jest w większości. Na szczęście filmy Jamesa Wana są w mniejszości i można doszukać się w nich jakiegoś głębszego sensu.

„Obecność” jak pewnie wiecie, opowiada o zmaganiach znanej dwójki, Eda i Lorraine Warrenów ze zjawiskami paranormalnymi. On jest demonologiem, ona medium. Razem pomagają przeróżnym ludziom w zwalczeniu sił nieczystych i powrocie do normalnego, spokojnego życia.
W zjawiska paranormalne można wierzyć lub nie, ale trzeba przyznać, że sceny z filmu nadzwyczaj efektywnie oddają to, co, jak twierdzą Warrenowie i sami zainteresowani, działo się w XX wieku na terenach Ameryki czy Anglii. Dodatkowo zdjęcia oraz notatki na końcu filmu potęgują uczucie, że chyba jednak faktycznie tak było.

Pierwsza część „Obecności”, która notabene również była na maratonie, opowiada o losach rodziny z farmy w Harrisville, gdzie rodzina Perronów zmaga się z siłami nieczystymi, które zamieszkują ich dom.
Ale dziś nie o tym.
„Obecność 2″ to osobna historia, historia samotnej matki wychowującej czworo dzieci w londyńskim Enfield. Kiedy w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, Warrenowie zostają wysłani do Wielkiej Brytanii w celu „obczajenia, co i jak”. Mieli się nie angażować, Lorraine chciała odpocząć, miała dość. Mieli tylko poinformować kościół o prawdziwości zdarzeń lub ewentualnej mistyfikacji. Nie do końca udało się im zrobić wszystko zgodnie z planem, jednak można powiedzieć, że horror kończy się tak, jak oczekuje tego prawdopodobnie większość widzów.
Na końcu mamy rozgrywający się dramat, który stawia parę „egzorcystów” w niemałym niebezpieczeństwie.

Film zrobiony jest w taki sposób, że oglądając sceny finałowe miałam wrażenie, że jestem tam z nimi i również zależy mi na tym, na czym im zależało. Gra aktorska jest niesamowita (kocham Patricka i Verę), a scenografia po prostu urzekająca. Brytyjskie uliczki lat siedemdziesiątych tworzą niepowtarzalny klimat.
Kolejną rzeczą, która naprawdę mi się spodobała, było ukazanie wzajemnych relacji Warrenów.

Ogólnie film, jak z resztą można zauważyć, oceniam na plus, bardzo duży plus. I polecam nawet tym, którzy nie gustują w tym gatunku, bo film jest naprawdę dobrze zrobiony. Przy okazji możemy dowiedzieć się bardzo ciekawych faktów oraz przetestować naszą wiarę, w cokolwiek.