„Piosenki: Czego słucham #3″

Hejka!

Kolejny wakacyjny wpis, tym razem trochę luźna forma, trochę muzyki, pozytywnej powiedzmy ;)

Zdradzę tylko może, że w przygotowaniu jest wpis o serialu (wreszcie), ale raczej pojawi się on w sierpniu. Tymczasem jedna z mojej playlisty, dla fanów rocka głównie ;)

Pozdrawiam, miłego słuchania

 

PS. Korzystając z okazji, jednocześnie będąc dobrą koleżanką (haha jasne, samokrytyka max) chciałabym zachęcić was do zajrzenia na bloga mojej kumpelki. Znajdziecie tam dużo genialnych zdjęć i ciekawe opisy (P. dziękuj mi na kolanach ♥ :D)

http://gormemories.blogspot.com/

Sekretne życie nauczycieli

Taak, wiem, że są wakacje.  Taak, wiem, że odpoczywamy od szkoły…ale jednak…

Zastanawialiście się kiedyś, co robią wasi nauczyciele w czasie wolnym? Bitch please, KAŻDY się zastanawiał.
Ten film obrazuje to w całkiem niezły sposób…u mnie w szkole różnie bywa, mamy naprawdę dziwne sytuacje, jednak mam nadzieję, że są w Polsce jeszcze jakieś ‚normalne’ szkoły, gdzie takich akcji nie ma.  Jakich akcji?

Dwóch kumpli za rozrabianie dostaje karę, pomoc w redagowaniu szkolnej gazetki największym kujonom w szkole.
Nie są zachwyceni tym faktem, ale jednak muszą to zrobić.
Zaprzyjaźniają się z „kujonami” i wpadają na szalony pomysł. Będą szpiegować swoich nauczycieli i nagrywać, co ci robią poza szkołą. Wszystko to planują zamieszczać w necie.
Pomysł genialny, przysparzający sympatię starszych roczników, ale…jednak kończy się dość…ciekawie, niebezpiecznie wręcz.

Jeśli chcecie się dowiedzieć, co może się stać, jeśli za bardzo zagłębicie się w prywatne życia kadry pedagogicznej, to ten film jest idealny. Czasem pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć :)
Jednak moim zdaniem całkiem fajne przesłanie ze sobą niesie.

Jest to produkcja francuska bodajże, raczej mało znana, ale spokojnie można obejrzeć online :3

Pozdrawiam, miłych wakacji życząc wszystkim czytelnikom, jesteście najlepsi! ♥

Był sobie chłopiec

Jeden z lepszych filmów, jakie oglądałam, jeśli mam być szczera. Bardzo poruszający. O potrzebie posiadania rodziny. RODZINY. Kilku osób. Nie tylko matki czy ojca, dwie osoby w rodzinie nie wystarczą.

Trzydziestokilkuletni facet imieniem Will obczaił własnie, że najlepiej wyrwać laskę na samotnego ojca. W tym celu udaje się na spotkanie samotnych rodziców i tam poznaje kobietę, która od razu wpada mu w oko. Umawiają się na piknik, z dziećmi.
Will kłamie, że jego syn nie mógł przyjść, tak naprawdę oczywiście nie posiadając syna.
Kobieta przyprowadza ze sobą swoją córkę i syna przyjaciółki…która czuje się źle. Tak naprawdę kobieta jest w bardzo złym stanie psychicznym.
Will bardzo zaprzyjaźnia się z chłopcem i tak zaczynają się wszystkie przygody, niektóre zabawne, niektóre wzruszające.
Historia Marcusa i Willa niespodziewanie dla obu połączy się w jedną niesamowitą całość.

Film jest po prostu piękny!
Dziś tak krótko, zwięźle i na temat…wybaczcie, niby wolne, niby wakacje, niby wesoło, ale jakoś tak nie mam nastroju…Mam nadzieję, że w niedługim czasie wszystkie problemy się same jakoś rozwiążą, a wtedy wrócę do was z czymś optymistycznym :)
Pozdrawiam

„Piosenki: Czego słucham #2″

No hejka :)

Nie mam weny póki co, i w ogóle…

Troche problemów szkolnych, mam nadzieję na pozytywne ich zakończenie, mam nadzieję…

Przerywnik taki, czego sobie słucham, znowu ;3

Dzisiaj bardzo spokojnie będzie ;)

Jak już wiecie, kocham ‚Stalkera’. Kocham też soundtrack, bo jest boski ♥ Szczególnie niektóre piosenki są moim zdaniem mistrzowskie. Dzisiaj posłuchamy sobie jednej takiej, mojej the best of all :D

Myślę, że bardzo pasuje do fabuły serialu pod względem tekstu.

 

Denmark + Winter – Enjoy The Silence (Depeche Mode cover)

 

https://www.youtube.com/watch?v=JSkkIeF08as

 

Nie mam słów, by opisać zajebistość tego wykonania, więc zachwycajcie się razem ze mną…albo i nie ;)

Oceny pozostawiam wam

„Piosenki: Czego słucham #1″

Dzisiaj będzie nu-metal.

Piosenka, w której zakochałam się tak bardzo, że pomimo słuchania jej cały czas od kilku miesięcy, nadal ją kocham i jest jedną z moich ulubionych.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi takie klimaty i nie każdy jest w stanie tego słuchać, także ten…możecie spróbować i napisać, do którego momentu wam się udało :D

Piosenka na dziś to:
Korn – Hater

Opowiada ona, jak na 100% każdy się już domyślił, o hejtingu? Jak jest stalking, to hejting też jest, cóż…:D
Prawdopodobnie każdy z nas ma jakiegoś hejtera, osobę, która komentuje wszystko co robimy w sposób…jakby to delikatnie ująć…wielce negatywny. Bardzo ważne jest to, jak odbieramy te komentarze. Najważniejsze jest to, żeby nie zwracać na to uwagi, a wtedy taki człowiek znudzi się i przestanie. Najprawdopodobniej, potem to już są chyba tylko choroby psychiczne.
Jeśli padamy ofiarami hejtów, mamy 2 drogi. Albo załamujemy się i potrzebujemy pomocy specjalisty, albo jesteśmy silni, przezwyciężamy to, a to nas wzmacnia psychicznie. Ta druga droga jest o wiele lepsza, to nie ulega wątpliwości.

Obejrzyjcie też teledysk, jest bardzo ciekawie zrobiony :)

Stalker CBS

Do niedawna myślałam, że nikt ani nic nie może mnie bardziej wk**wić, niż moja wychowawczyni. Myliłam się. Kto zasłużył na ten zaszczyt? Otóż stacja CBS, kasując ze swojej ramówki jeden z najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek oglądałam. Jest nim Stalker.
OCB?

Więc (nie można zaczynać od ‚a więc’, więc zacznę od samego ‚więc’) opowiada on o grupie detektywów zajmujących się problemem stalkingu w Los Angeles. Nazywa się to LYPD, o ile się nie mylę. Jest pani kierownik, Beth Davis (genialna Maggie Q), która kieruje swoim wydziałem, co jest logiczne, ale ostatnio mój polski naprawdę nie jest dobry, więc wybaczcie. W niedługim czasie pewnie zacznę wam pisać po angielsku :) Ale wracając do tematu, Beth miała do czynienia w młodości (wcześniejszej młodości, bo aż tak stara jeszcze nie jest XD) ze stalkerem, który spalił jej rodzinę, tak w skrócie. Owa pani Davis zmieniła swoje życie diametralnie, począwszy od wsadzenia prześladowcy, gdzie jego miejsce, poprzez zmianę tożsamości, aż po znajomość wschodnich sztuk walki, co samo w sobie jest zajebiste.

Następnie poznajemy det. Jacka Larsena (równie dobry Dylan McDermott), który przybył z Nowego Jorku, ponieważ został przeniesiony. Tak, jestem świadoma, że to zdanie nie ma większego sensu. Jack właściwie od początku zarywa do Beth, ale bez przesady. Co jest fajne, bo wynika w tego sporo zabawnych sytuacji… bo bez przesady…:D Jack trochę jakby sam jest stalkerem, bo podgląda swojego syna, który nawet go nie zna. Robi to, bo matka chłopca zabroniła mu się spotykać z synem. Potem jednak wszystko rozwiązuje się w dość ciekawy sposób.

Jest jeszcze Ben i Janice, którzy pracują z Beth i Jackiem, ale właściwie o nich nic konkretnego nie umiem powiedzieć poza tym, że są i mają się dobrze :D Do czasu znaczy…

Wątki są naprawdę ciekawe, a cały serial jest utrzymany w dość przerażającym klimacie, szczególnie, jak ogląda się go w nocy przy zgaszonym świetle ;)) Polecam naprawdę XD

No i na koniec…CBS zdecydowało go skasować po pierwszym sezonie, czego osobiście nie potrafię zrozumieć. Jednak zażenowanie fanów serialu w związku z tym faktem jest ogromne, więc można mieć nadzieję, ze coś uda się z tym fantem zrobić. Może jakaś inna stacja wykupi prawa do Stalkera. Pozostaje mieć nadzieję, bo ona umiera ostatnia…A korzystając z okazji proszę was bardzo wszystkich o podpisanie tej petycji https://www.change.org/p/cbs-stalker-give-us-a-season-two-of-stalker      Może to w czymkolwiek pomoże, a nic nie kosztuje, warto próbować! :D

Polecam gorąco szczególnie fanom produkcji kryminalnych, to jest naprawdę dzieło! I pokazuje ważny problem, który może dotyczyć każdego, więc tym bardziej warto zapoznać się z tematem ;)

stalker

Sama słodycz TVN

Zacznę dzisiaj od serialu, który jest za dobry na to, by zrobić 2 sezon. Serialu, który oczywiście nie miał oglądalności. Nie to co Trudne Sprawy, czy Dlaczego ja?. Te „programy” óczom i wyhowójom. Bardzo.

Sama słodycz to serial, który zaczęłam oglądać w niedzielę, a skończyłam w poniedziałek. Dzisiaj mamy wtorek, dla jasności :) Hardkorowo było, nie powiem, bo 13 odcinków w 2 dni. I nie poświęciłam na to całych 2 dni, oczywiście, że nie :D Jednak po zakończeniu Cougar Town (możliwa notka już wkrótce) nie miałam pojęcia, co obejrzeć. I padło na SAMĄ SŁODYCZ.
Pomyślałam „Co tam ci polscy twórcy wymyślili?…I’ll check it!” I sprawdziłam.
Warto było naprawdę! :D
OCB?
No więc mamy Fryderyka, wykładowce włoskiego w szkole językowej. Mamy jego mamusię Izabelę, toksyczną minimalnie, nadopiekuńczą na pewno, nadal przynosi synkowi kanapki do pracy. Mamy Gosię, siostrę Fryderyka, modelkę, sympatyczna dziewczyna, bardzo pomocna. Jest Staś. Staś jest synem Fryderyka i niejakiej Marty. Marta kilka lat wcześniej zabrała chłopca i wyprowadziła się. Wyprowadziła się i zabrała chłopca, tak. Od tego czasu Frycek nie widział dziecka na oczy.
Pewnego pięknego, słonecznego dnia (nie przesadzajmy) Marta przywozi synka do ojca i mówi mu, że zostawia ich samych na kilka dni, ponieważ wyjeżdża do Wenecji ze swoim Dziubkiem. Tak, to nazwisko :D
Chłopiec na początku jest niezadowolony, a jego ojciec, lekko mówiąc, zaskoczony, ale po pewnym czasie wszyscy jakoś się dogadują. I mają różne przygody, norma.
Jest jeszcze jedna rodzina.
Marianna, 24-letnia fryzjerka, jej córka Ola, która zaprzyjaźnia się ze Stasiem oraz dziadek Marianny, Benedykt, zwany Tajfunem. Jeździ na wózku inwalidzkim i testuje budynki użyteczności publicznej, które oczywiście są nieprzyjazne niepełnosprawnym i całkowicie nieprzystosowane dla nich :)
W końcu każdy z każdym się zaprzyjaźnia, a wszystkie wątki są powiązane, tak zauważyłam :D
Myślę, że serial jest ciekawym pomysłem i kompletnie nie rozumiem, dlaczego go wycofano. I niech nie tłumaczą się brakiem oglądalności, bo na ten temat się już kiedyś wypowiedziałam.
Na korzyść powinien przemawiać sam fakt, że obejrzałam go w 2 dni :)
Tak więc jeśli chcecie obejrzeć sobie coś w nudny weekend, czy tam jakiekolwiek nudne wolne popołudnia, polecam ten właśnie serial. I mam cichą nadzieję, że może jeszcze kiedyś nakręcą 2 sezon, bo wiele wątków pozostało niedokończonych, a nawet dobrze nie zaczętych ;)

Magda Skubisz „LO Story”

No spoko, znowu książka. Serialomaniaczka się stacza na jakieś głębokie dno usłane metrowym mułem. Tak, głębokie metofary to moja specjalność…na humanie…tymczasem w realnym życiu…

Wczoraj skończyłam „LO Story”, wypożyczyłam w środę i w sumie chyba przeczytałam w 3 dni, 279 ston :)

Powieść opowiada o czwórce głównych bohaterow, uczniów drugiej klasy liceum i o ich problemach, których jest dość sporo. Młodzież jest „trochę zdemoralizowana” czytaj pije, pali, wagaruje, coś tam pewnie bierze, cholera wie… ale jednak mimo wszystko bardzo sympatyczna i szczera, co najważniejsze. Jako uczestniczka tego licealnego cyrku od kilku miesięcy już muszę przyznać, że tej szczerości szczególnie brakuje w liceach…niestety.
Standardowe sprawy takie jak konflikty z niekompetentnymi, beznadziejnie nudnymi, bez powołania, kompletnie nienadzającymi się do niczego, zrzędnymi, z przesadzonym ego, a nawet kłopotami psychicznymi nayczycielami to norma w tej szkole. Myślę, że w każdej innej także. Ale, jak i w każdej szkole chyba, tak i w tej znajduje się wyjątek, nauczyciel genialny, którego kocha młodzież. Co jest nie tak z takim nauczycielem? Chyba jedynie to, że grono pedagogiczne z dyrekcją na czele go nienawidzi, zastanawiając się przy okazji po jaką cholerę go zatrudniono.No i oczywiście wszelkimi siłami stara się znaleźć jakikolwiek, nawet najdurniejszy powód, by takiego pedagoga wypierdzielić delikatnie mówiąc, i to jeszcze w taki sposób, żeby już nie znalazł pracy w swoim zawodzie.

Co zaskakujące, chociaż czy ja wiem, moim życiem i tak zawsze w tej kwestii rządził przypadek, ale jednak…matematyczka opisana w powyższej książce i problemy z nią zaskakującą przypominają moją sytuację z polonistką, niezbyt ciekawą zresztą…no, może u nas nie jest tak hardkorowo, ale jednak:D

Książkę czyta się łatwo, jest bardzo zajmująca i wciąga, szczególnie licealistów moim zdaniem, a już w momencie, kiedy znajdziesz w niej jakiekolwiek powiązania z własną szkołą, to nie ma o czym mówić :)

Lo-Story_Magda-Skubisz,images_big,3,978-83-7648-138-8

Także polecam, zachęcam itp…Kurcze, mam wrażenie, że ten blog poniekąd stara się motywować ludzi do czytania ostatnimi czasy…serialomaniaczka tak bardzo XDD
Ale obiecuję, że za niedługo będzie o serialu :)
Pozdrawiam…wszystkich…po 13 miesiącach nadal nie potrafię sensownie skończyć posta :)

Amerykańska dziewczyna

Wpis dość szybko, w baardzo krótkim odstępie czasu od ostatniego. Trzeba to zapisać do jakiejś księgi REKORDÓW PAULI, taaak! Musiałam jednak już, nie mogłam czekać, zdecydowanie nie mogłam czekać. Już wczoraj w nocy miałam 2343894843 pomysłów na tego posta. Do dziś zapamiętałam chyba tylko nieliczne zdania. Zacznijmy więc.

Wczoraj właśnie postanowiłam sobie przypomnieć, dlaczego nienawidzę dramatów…opartych na faktach. Właśnie dlatego. Właśnie dlatego, że nie mogę potem spać w nocy, rozmyślając, co by było gdyby…rozmyślając nad wydarzeniami z filmu.

Przeważnie mam tak, że jeśli oglądam jakiś film (dość dramatyczny), nic wielkiego sobie z niego nie robię. Dopóki nie jest to film oparty na faktach. A tutaj rozmyślałam dość trochę.

O czym jest?

Pewna 34 letnia nauczycielka zaangażowuje się w pomoc swojemu 13 letniemu uczniowi….w lekcjach. Spędzają ze sobą masę czasu. Chłopak zakochuje się w nauczycielce. Wszystko okej, sytuacja w miarę normalna. Ale zakochuje się…z wzajemnością. Jak? Jak dorosła kobieta z czwórką dziecki może zakochać się w 13 letnim…dziekcu? No jak? Tego mój maleńki rozumek nie potrafi niestety pojąć. Co najlepsze, mają ze sobą dziecko!
Nauczycielka trafia do aresztu za gwałt na nieletnim. Matka chłopca zajmuje się dzieciakiem.
Później kobieta na pewnien czas wychodzi na wolność, lecz ma zakaz zbliżania się do chłopaka, z ktorym jednak tworzy kolejne dziecię. To już patologia?
Kobieta trafia za kratki znów, tym razem na dłuższy czas. Bodajże 7,5 roku.

Co ciekawe, po wyjściu kobiety z więzienia, pobrali się razem z chłopakiem i wspólnie wychowują dzieci. Można rzec, że są szczęśliwym małżeństwem…NIESAMOWITE, NAPRAWDĘ!

Historia ta była niemałym skandalem w Ameryce, do dziś zdania na temat czynu nauczycielki są podzielone.

Ta historia jest mocno skrócona, ale polecam szczegółowiej zapoznać się z filmem „Amerykańska dziewczyna”, bo naprawdę warto. Mocny film, przeżycia meega!

I polecam oczywiście zapoznanie się z życiorysem postaci (Mary Kay Letourneau & Vili Fualaau)

Zeznania Niekrytego Krytyka

Dziś wreszcie coś na kształt recenzji. Jedna z najlepszych książek, jakie ostatnio przeczytałam. Zdecydowanie bardzo bardzo bardzo dobra. Bo? Bo życiowa. Tak moim zdaniem. Mam w planach recenzję całkiem w moim stylu, czyli nieco prześmiewczą, sarkastyczno-ironiczną i na pewno nie całkiem na serio ;) Zacznijmy więc:

images

 

I oto okładka. Przedstawia ona…Niekrytego Krytyka. Taak. Nie będę się rozpisywać na temat okładki. Okładka jaka jest, każdy widzi, cytując po części dość znane przysłowie ;D
Po przeczytaniu naprawdę człowiek zdaje sobie sprawę, na jakim powalonym  <nie przeklinać, świętujemy Easter>  świecie żyje. Przystąpmy więc do ogarnięcia fabuły :D
[SPOILER ALERT]

Gra wstępna

Tak zatytułowany jest pierwszy „rozdział”, a może raczej prolog, bo Rozdział 1 jest kilka stron później. W „Grze wstępnej” Maciek opisał „rozmowę” ze swoim wydawcą, który nomen omen ma na imię Asia. Asia kłóci sie tu z niepokornym podwładnym i karze mu pisać książkę. SENSOWNĄ KSIĄŻKĘ. Nieee, to chyba raczej polecenie nie dla tej osoby. Maciek ZDECYDOWANIE NIE napisze w pełni normalniej książki i wie to każdy, kto choć raz obejrzał „Przemyślenia Niekrytego Krytyka” na YouTube.
Jednak po kilku zabawnych historyjkach z życia Niekrytego, zabiera się on do pisania.
I tak przechodzimy do ROZDZIAŁU 1, gdzie oceniamy język, błędy językowe i ukochaną Maćkową ŁACINĘ PODWÓRKOWĄ, która dość często pojawia się w tej książce, mimo wyraźnego niezadowolenia Asi-wydawcy i nieustannych prób Maćka-autora.
W ROZDZIALE 1 często przewijają się takie „wulgaryzmy”, których naprawdę powinniśmy używać, gdy coś się przydarzy. A mianowicie?
-KURCZĘ BLADE
-NIECH TO DUNDER ŚWIŚNIE
-WSZYSTKO POSZŁO SIĘ KOCHAĆ
-RANY OLEK
-KURKA BLASZKA
-WPROWADZIĆ W MALINY czy tam chociażby tytułowe „HULTAJU” ,
tak więc widać, że Maciej naprawdę się starał :D
ROZDZIAŁ 2 opowiada o ulubionej tematyce Maćka Niekrytego Krytyka Frączyka <- o.O WUT?, czyli o EDUKACJI SEKSUALNEJ. Temat wręcz cudowny, by móc się z niego trochę…pobimbać. (tak, teraz będę używała dziwacznych neologizmów celem uświadomienia wam, że bez tych przekleństw to się jednak da…dla zabawy oczywiście)
No i tu oczywiście autor na swój osobisty sposób opisuje własne spostrzeżenia związane z powyższą tematyką, pojawia się MOTYLA NOGA, James Joyce, trochę o programie Drzyzgi i kilku czarnuchów.
ROZDZIAŁ 3
Mówi nam o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, swojego własnego ja, odkrywaniu powołania i spełnianiu marzeń…a żeby nie było tak mądrze :D…pojawia się smutne, ale jakże prawdziwe stwierdzenie, że LIFE IS A BITCH, w pełni się zgadzam, pojawia się „historia życia” Maćka i pojawia się kilka innych fajnych rzeczy, o których dowiecie się czytając książkę, a może już czytaliście? :D
ROZDZIAŁ 4
Tematyka edukacji, jakże ciekawa i interesująca…nie no, w Maćkowy sposób opisana nawet zaciekawić może, nawet najbardziej opornych. I tu mowa oczywiście o średniej ocen, bo to takie ważne, kluczowe w życiu, motyla noga!
O tym, jak przetrwać liceum po mistrzowsku, a może i jak nie przetrwać, trochę cytatów znanych filozofów, VENI VIDI VICI itp. ;))
ROZDZIAŁ 5
Czyli pomóżmy szczęściu, freedom i cała masa kodów kreskowych do zeskanowania, które nie mam pojęcia do JASNEJ ANIELKI po co są, a są w każdym niemal rozdziale.
ROZDZIAŁ 6
Czyli jak zrozumieć kobiety. A przedstawiają to całe piękne bialutkie czyste kartki w kratkę zapełnione wielkim zapakowanym NICZYM. Z tego wniosek, że kobiet nie da się zrozumieć, no cóż…:D
ROZDZIAŁ 7
Trochę o hejcie. DUŻO O HEJCIE. O tym, że tak naprawdę nie mamy za cholerę…(za karrambę? jasny gwint…) pojęcia, czego dokonał ten niematerialny już człek, którego nazwiskiem nazwano ulicę, przy której mieszkamy. Moja ulica na szczęście nie jest nazwana żadnym nazwiskiem (nazwana nazwiskiem, human max (y)), więc nie muszę się trudzić, ale wam jakby co polecam sprawdzić, bo to jednak ważna sprawa  :mrgreen:
Pojawia się też „What the fuck?”, które nie powinno się pojawić, ale to Maćka książka i można mu skoczyć, tak.
ROZDZIAŁ 8
O piraceniu i biedzie studentów…nie tylko studentów. To fakt. Bo jak kogoś nie stać, to ma nie słuchać muzyki, nie oglądać filmów, nie czytać książek? Tak widać, że nasz kraj chce z nas zrobić idiotów.
ROZDZIAŁ 9
O subkulturach, jak się nosić w szkole średniej, o nauczycielach trochu i kilka faktów o Maćku. Sympatycznie.
ROZDZIAŁ 10
Czyli wszystko inne, co autora wkurza :D

Przed każdym rozdziałem zamieszczono cytat jakiegoś mądrego lub mniej mądrego człowieczka, a Maciek pod spodem dopisał własne przekształcenie tej myśli…PLUS ZA POMYSŁ! To naprawdę działa :D Są też te kody kreskowe, czegoś nie rozumiem? Ktoś mi wyjaśni? Explain, please :)

DONE! Tak właśnie mniej więcej przedstawia się cała książka, fabuła ;) Jest naprawdę napisana takim językiem, że KAŻDY zrozumie, myślę, że kumaty dorosły również. A znam kilku takich dorosłych, co by na pewno zrozumieli, szczególnie te „hultajowskie” słówka :P
Myślę, że pozycja obowiązkowa dla każdego, nawet takiego, co czytać nienawidzi i uważa, że to niemodne, niefajne, nieswag, nieyolo itp…gimbusy pozdrawiam.
Dlaczego każdy powinien? Bo książka jest o współczesnym świecie, tak ciut przekoloryzowana, ale chyba dlatego tak przyjemna :lol:  Szybko się ją czyta, nawet bardzo. Nie ma zawiłych wątków, opisów przyrody itp…po prostu taka nietypowa książka :P

_______________________________________________________________________________

Niedawno blog obchodził swoją pierwszą rocznicę. Muszę przyznać, że jestem dumna, że udało mi się o niego w miarę dobrze (chyba, mam nadzieję) zadbać przez ten rok, bo zakładając go, nie miałam sprecyzowanych planów na aż tak długi czas. Szczerze mówiąc myślałam, że raczej znudzi mi się po miesiącu, może dwóch :) Dzięki niemu poznałam świetnych ludzi i odryłam świetne blogi. Robi się sentymentalnie, więc pora kończyć…:D
Także wiecie już, że w składaniu życzeń jestem do bani, więc w dziekowaniu również :D
Ale dziękuję i to bardzo bardzo bardzo, wszystkim czytelnikom za…czytanie po prostu, a tym komentującym podwójnie! ♥